niedziela, 28 lipca 2024

Flixbus cz 1

 Pewnego listopadowego dnia szef woła do gabinetu, zastanawiam się na szybko co się mogło odwalić, czy czegoś nie zapomniałem zrobić, coś pominąłem, ale idę jak coś się odwaliło pora wziąść na klatę. Wchodzę do gabinetu, proszę usiąść pada z ust szefa, no to siadam i zaczyna się rozmowa

Panie Piotrze od dnia dzisiejszego przejmuje pan południowa cześć kraju. 

Szybkie zastanowienie o co kaman, co ma na myśli, jakiś nowy kontrakt na przewozy pracownicze, linia zastępcza na kolej w ułamku sekundy przeleciało mi w głowie wiele pomysłów ale żaden nie był trafiony. 


Od dziś poprowadzisz linie Flixbusa, przejmiesz Wrocław, Gdynię i Poznań. 

Zaskoczenie jakże wielkie u mnie szybkie zastanowienie i odpowiadam, 

OK ale czym miał bym się zająć przecież tym zajmuje się już osoba bardziej doświadczona, co ja miał bym robić.?

Przejmiesz zarządzanie tymi liniami i ich planowaniem aby autokary jeździły w ciągu, wyeliminować opóźnienia, kontrola sprzedaży biletów. 

Propozycja kusząca warta spróbowania, i nie wiele myśląc zgodziłem się. Przejęłam kolejnych kierowców i kolejne autokary, szybki rzut oka na plany kursowania, z jaką ekipa kierowców mam mieć do czynienia. Na zajutrz szybkie ogarnięcie tematu Poznania lini pracowniczych, sprawdzeniu danych i przyszła pora na to aby dalej w drążyć się w Flixbusa. Pytania zadane prze zemnie otrzymały odpowiedź, swoje przemyślenia jak usprawnić działania aby ułatwić sobie pracę i na szybko wpadło kilka pomysłów ale to już kolejny etap. 


sobota, 27 lipca 2024

Powrót za kółko.

 Po 5 latach od wypadku zastanawiałem się co zrobić że sobą dalej. Przez dwa lata pracowałem jako kurier i to była dobra rehabilitacja dla mięśni i stawów które wróciły na właściwe tory, ale nie miałem satysfakcji z tej pracy więc po rozmowach z żoną zapadła decyzja że spróbuję wrócić za kółko ciężarówki 

Po weryfikacji lekarskiej i odnowieniu wszystkich potrzebnych szkoleń wróciłem za kółko. Jazda to pasja i tak też się fajnie układało praca dom i czas leciał. Pandemia dawała coraz bardziej swe znaki i w transporcie towarowym który kulał dość mocno i po 2 latach trafiła się okazja podjąć pracę z drugiej strony transportu ale i z innej tej dziedziny, a siadłem za biurkiem jako specjalista do spraw transportu osób czyli autokary 
Zacząłem wdrażać się w ten temat na początek na liniach pracowniczych, do dyspozycji miałem 11 autokarów i 47 kierowców. Dzień mijał jak z bata strzelić każdy by pomyślał co tam 8 godzin za biurkiem i do domu, no to ta praca na to nie pozwalała gdyż te auta jeździły non stop z przerwami 3 godz innymi między kursami. Od rana układanie grafiku dla kierowców jak mają pracować do tego zaplanować przerwy weekendowe, planowanie wyjazdów jedno dniowych jak i dłuższej turystyki a do tego zawsze wyskoczyła jakaś awaria która żadko zdarzało się w tygodniu pracującym tylko to był weekend gdzie warsztaty i serwisy zamknięte. I tak przez półtorej roku aż do listopada 2022 roku, tu już nastąpiły zmiany wrenatrz firmowe, ale to kolejny temat. 

niedziela, 21 lipca 2024

Czas leczenia i rehabilitacji

 Cza spędzony w Leszczyńskim szpitalu był to 13 dni, w tym czasie przeszedłem dwa zabiegi operacyjne, w jednym poskładali otwarte złamanie wyrostka łokcia gdzie w prezencie dostałem druty które ponoszę do końca życia i prawa stopa poskładana w opatrunek gipsowych do zrosniecia kości aby nie amputować, jak się zrośnie tak zostanie a w drugim prezentem było około 470 szwów na rogówkę oka. Po wyjściu ze szpitala do domu tu zaczęła się schody z naszym systemem NFZ. Zdjęcie szwów miało odbyć się na 10 dzień po wyjściu do domu, brak wolnego terminu w jakiej kolwiek przychodn, informacje jakie dostaje to proszę przyjść za trzy miesiące, moje zdziwienie ogromne bo mając skierowanie z wypisanym pilnym trybem leczenia odesłany z niczym i słowami to pana problem. W tej kwestii zostało tylko pójść prywatnie gdzie lekarz widząc co się stało nie wziął ani grosza za tą wizytę. Przed końcem pierwszego L4 przychodzi wezwanie na komisję ZUS celem kontroli czy zwolnienie jest adekwatne do stanu zdrowia. Moje zdziwienie że mam stawić się osobiście gdzie mam wpisane leżące że względu na gips założony i uszkodzenia kręgosłupa, dzwonię na podany numer i pytam czy muszę stawić się osobiście odpowiedź tak jak najbardziej, więc dzwonię po wujka aby pomógł się dostać do ZUS. Farsa nie samowita pani doktor ginekolog pyta kto kazał mi przyjechać widząc że nie mogę chodzić z dwoma osobami które mnie prowadzą każe jechać do domu. Widok ludzi siedzących na korytarzu ów urzędu patrzących na ciebie jak na jakiegoś niedorozwiniętego i szepty slyszych rozmowy na swój temat aż łzy same się cisną.

Tak sobie leżąc w łóżku w domu co dzień dawka kroplówek, leków przeciwbólowych opiatowych, zmian opatrunków dochodzi do zakażenia i dość mocnej infekcji operowanego oka lekarz zapomniał poinformować że opatrunek zdjąć nie zakładać, trafiłem w trybie pilnym do Wrocławskiego szpitala Uniwersyteckiego że skierowaniem na pilna operacje. Oczekując 14 godzin na SOR na przyjęcie przychodzi młody pan profesor badanie i info proszę jechać do domu nic się nie dzieje a płyny zapalne leją się jak strumień oko całe opuchnięte dotknąć nie można. Na drugi dzień zabieg w prywatnej klinice trwa 10 godzin, oko uratowane ale soczewka została usunięta, tęczowa ponownie cięta zrosty usuwane, za dwa tygodnie kolejny zabieg. I tak tych zabiegów odbyło się osiem. W ciągu sześciu miesięcy. W tym czasie gipsy zdjęte pozwolenie na chodzenie więc pora zacząć rehabilitację, fizjoterapeuta przez 3 dni przyjeżdżał na domowe wizyty aby pobudzić mięśnie i zacząć chodzić. Po sześciu dniach rehabilitacji kolejne rozczarowanie bo NFZ już nie zrefunduje dalszych bo w danym miesiącu limit wykorzystany więc znowu idę prywatnie. Dodatkowo sporo ćwiczeń w domu, międzyczasie walka z silnymi bulami które są powikłaniami i udręka po dzień dzisiejszy.

Po trzech latach walki dziś mogę się poruszać sam o własnych siłach i mogłem podjąć pracę i jak się domyślacie co to może być jeśli nie to w kolejnym epizodzie. 

czwartek, 18 lipca 2024

Wypadek.

 W marcu 2015 roku trafiła się okazja pracować w transporcie medycznym, gdzie bez wachania postanowiłem przejść i zostawić międzynarodowy transport. Nowa praca wiązała się z przetransportowaniem gabinetu mammograficznego zbudowanego na naczepie chłodni. 

Praca w regionie 3 województw Lubuskie, Wielkopolski i Dolnoego Śląska. Przejazdy po miastach gmin i przebadaniu przez personel medyczny pań pod kątem wykrywania raka piersi. W piękny słoneczny poniedziałkowy Majowy wieczór zjawilem się w Miejskiej Górce by zabrać taka naczepę i przestawić ja do Kościana, była godzina 22:30 gdzie podpiąłem naczepę, chwilę postałem sprawdziłem oświetlenie i pora jechać dalej w kierunku Kościana. Po dojechaniu do ronda na obwodnicy Rawicza nic nic nie wskazywało że coś może się wydarzyć, po zjeździe z ronda jadąc dalej obwodnica w kierunku drogi S5 z naprzeciwka pokazały się światła jadące ciężarówki z nad przeciwka i to tyle co zapamiętałem. 
Świadomość odzyskałem około godziny 4:00 rano gdy miałem zostać przetransportowaniem do Wojewódzkiego Szpitala w Lesznie w stanie ciężkim. Z informacji na temat tego co się stało dowiedziałem się od ordynatora SOR w Lesznie i tu się zaczęła mozolna walka o zdrowie. 

Polska

 Po powrocie z Holandii zajęcia długo nie szukałem, trafiła się mała rodzinna firma 4 Dafy z plandeka i i robota fajnie poukładana. Szybkie strzały do Danii i powrót do miejscowości nie daleko bazy zmiana naczepy i wyjazd trasy nocne. Ale długo nie potrwało to bo właściciele szybciej wydawali kasę niż auta zarabiały i firma nie przetrwała. Wtedy poszedłem do jednej z lokalnych firm prowadzona przez Duńczyka, transport ponadnormatywny i chłodniczy. Tutaj już mogłem zdobyć dodatkowe doświadczenie w gabarytach a było to transport turbin wiatrowych czyli wiatraki. Wozilismy rury, śmigła i turbiny, między czasie wsiadali się na zestawy z chłodną i tu już był transport ryby, warzyw i owoców. Jazda była po różnych krajach Europy zachodniej. Najwięcej czasu spędzone było w Anglii i Szkocji, ten pierwszy kraj nie zbyt czysty ale historycznie piękny a Szkocja to zadziwiają za każdym razem swoimi urokami i widokami. I tak czas leciał do marca 2015 roku do kolejnej zmiany. 



wtorek, 16 lipca 2024

Holandia

 Pewnego dnia podjąłem decyzję o rozwiązaniu umowy i wyjeździe do Holandii gdzie otrzymałem propozycję pracy, ale charakter jej miał być troszkę inny niż do tej pory.


Praca polegała na transporcie maszyny do frezowania asfaltu i od razu jej obsługi. Po przyjeździe na miejsce nocleg miałem w Pensjonacie gdzie mieszkali sami rodacy. Następnego dnia o 3:00 rano zostałem zabrany przez holenderskiego kolegę do pracy. Jak się okazało kolega miał na imię Steven i mówił po polsku gdyż jego żona pochodzi z Polski i u nich w domu mówi się tylko po polsku.

Dni w pracy mijały szybko, codziennie w innym mieście, raz wąskie uliczki, a kolejnym razem drogi expresowe bądź autostrady. I tak nastała zima, pracy na drogach jest mniej gdyż temperatura nie pozwala na takie prace remontowe,ale udało się wygrać kontrakt na dwu miesięczne wykonanie roboty w Almere gdzie została zamknięta cała ulica i tu zaczęliśmy pracę od segregacji asfaltu frezujac go. I tak przetrwaliśmy do wiosny, wtedy zima pokazała ile czeka nas pracy.


I tak mijał rok, drugi, w trzecim roku nastał kryzys bankowy na Islandii i firma straciła kupę pieniędzy tak samo i firmy dla których swiadczylisny usługi. Wtedy pozostało wrócić do Polski i tutaj ponownie rozpocząć pracę, ale to w kolejnym epizodzie. 

Początki

 Dzień dobry.

W 2006 roku był rokiem dla mnie nie zbyt udanym zawodowo, wiele zmian w firmie która produkowała meble tapicerowane. Po krótkiej rozmowie z szefem doszliśmy do porozumienia i zamiast mnie zwolnić postanowiliśmy że zrobię prawo jazdy C+E i ruszymy z transportem swoich wyprodukowanych mebli, a że uwielbiam jeździć samochodem to nie dałem się długi namawiać. I tak po 2 miesiącach kursu rozpoczyna się przygoda z jazdy ciężarówka.

Na początku były to krótkie wyjazdy 2 dniowe do Niemiec do głównych magazynów sklepowych a powroty na pusto do fabryki gdzie czekała na mnie drugi kierowca który wracał z załadowany autem do Niemiec. 

Tak minęło dwa lata firma zaczęła się rozrastać i szef dokupił 4 zestawy cięższe do 40 ton były to dwa Mercedesy Actros mp3 i dwie Scanie R420 i wtedy zaczęły się wyjazdy do Hiszpanii.

Trasy były różne to Madryt, to okolice. Malagi Murcii, ale na firance ciężko się jeździło ciągle na full 24 tony i po 20 pasów do zapięcia ładunku i wtedy zapadła decyzja że pora zmienić pracę i zaczac coś innego robić ale nadal w transporcie. To już w kolejny temat będzie. 

Flixbus cz 1

 Pewnego listopadowego dnia szef woła do gabinetu, zastanawiam się na szybko co się mogło odwalić, czy czegoś nie zapomniałem zrobić, coś po...