Pewnego dnia podjąłem decyzję o rozwiązaniu umowy i wyjeździe do Holandii gdzie otrzymałem propozycję pracy, ale charakter jej miał być troszkę inny niż do tej pory.
Praca polegała na transporcie maszyny do frezowania asfaltu i od razu jej obsługi. Po przyjeździe na miejsce nocleg miałem w Pensjonacie gdzie mieszkali sami rodacy. Następnego dnia o 3:00 rano zostałem zabrany przez holenderskiego kolegę do pracy. Jak się okazało kolega miał na imię Steven i mówił po polsku gdyż jego żona pochodzi z Polski i u nich w domu mówi się tylko po polsku.
Dni w pracy mijały szybko, codziennie w innym mieście, raz wąskie uliczki, a kolejnym razem drogi expresowe bądź autostrady. I tak nastała zima, pracy na drogach jest mniej gdyż temperatura nie pozwala na takie prace remontowe,ale udało się wygrać kontrakt na dwu miesięczne wykonanie roboty w Almere gdzie została zamknięta cała ulica i tu zaczęliśmy pracę od segregacji asfaltu frezujac go. I tak przetrwaliśmy do wiosny, wtedy zima pokazała ile czeka nas pracy.
I tak mijał rok, drugi, w trzecim roku nastał kryzys bankowy na Islandii i firma straciła kupę pieniędzy tak samo i firmy dla których swiadczylisny usługi. Wtedy pozostało wrócić do Polski i tutaj ponownie rozpocząć pracę, ale to w kolejnym epizodzie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz